Po zaksięgowaniu wpłaty ustawia limity, sprawdza przerwy w dostępie i sama przechodzi całą drogę do wypłaty, notując każdy zgrzyt. Reklamowe hasła odkłada na bok i po kilku tygodniach wraca do warunków promocji, bo drobna zmiana zapisu potrafi zmienić sens całej oferty. Do tej pracy trafiła od zwykłego pilnowania domowego budżetu, gdy szukała sposobu, by nie zgubić się w opłatach i limitach. Przy porównaniach czyta zasady licencji, mechanikę kursów i wypłat oraz narzędzia kontroli wydatków; skreśla pozycje, w których prosty limit okazuje się trudny do włączenia.